-Na pewno nic ci się nie przywidziało?-zapytał mnie Mike po tym, jak opowiedziałam o tym wszystkim chłopakom.
-Nie.-pokręciłam głową.-To było straszne. Bałam się i czułam...-zamknęłam oczy.-Nie chcę do tego wracać.
-Tylko jedno pytanie.-przerwał Harry.-To coś trzymało cię za ramię?
-Tak.-pokiwałam głową i podniosłam rękaw. Widniało tam zaczerwienienie w kształcie reki owiniętej wokół mojego ramienia.
Chłopaki przypatrzyli się temu.
-To...niemożliwe.-szepnął Mike.
-Wierzycie mi?-zapytałam drżącym głosem.-Wierzycie?
-Tak.-odpowiedzieli po chwili.
-Chcę stąd uciekać. Jak najszybciej. Nie powinniśmy tu być. Zrobiliśmy coś, czego robić nie powinniśmy. Nie wiem czy to ukradnięcie kartoteki, dochodzenie co tu się stało, wejście do domu czy wyjazd z Harry'm. Jak zwykle coś spieprzyliśmy.
-Co jest w tej kartotece?-zapytał Mike.
-Siódemka.-położyłam kopertę na stole.-Tajemniczy pacjent, którego określają jako siódemka.
Drżącą dłonią otworzyłam kopertę i wyciągnęłam plik kartek. Kartoteka x stała przed nami otworem. Tylko pytanie. Warto to otwierać?
-Otwieramy?-zapytałam.
Chłopaki w milczeniu patrzyli na siebie, na kartotekę i na mnie.
-Tak, czy nie?-zapytałam znów.
-Otwieraj.-powiedział po chwili Mike.
Położyłam dłoń na kartotece i otworzyłam ją.
Zapowiadała się jak każda inna. Z tym wyjątkiem, że nie było tam zdjęcia. Żadnego. Zaczęłam czytać dane.
-Imię i nazwisko, brak. Data trafienia, 31 lipca 1939 roku. Powody trafienia, brak. Sektory. Cztery, cztery, cztery, pięć, pięć, pięć, pięć, pięć, sześć. Śmierć. Data-zatrzymałam się na chwilę.-brak. Przyczyny, brak.
Odłożyłam pierwszą stronę na bok i spojrzałam na drugą. Jednak były tam zdjęcia. Bardzo dużo zdjęć. Na każdym była postać której twarz była zamazana czerwonym x. Nie było widać twarzy siódemki. Ktoś chciał zatuszować jego tożsamość. Ostatnie zdjęcie było bardzo dziwne. To była tajemnicza siódemka. Unosiła się nad ziemią. Jakieś pięć metrów. Jakby latała. Zdjęcie było czarno-białe. Obok było kilka pielęgniarek patrzących na lewitującą siódemkę.
-I to jest ten wielki sekret siódemki?-zapytał Harry.
-Nie wydaje ci się to dziwne? Ktokolwiek to jest lewituje sobie pięć metrów nad ziemią, nie pokazuje swojej twarzy. Nawet w kartotece nie ma podstawowych informacji.-wyliczał Mike.
Zamknęłam kartotekę i włożyłam ją do koperty. Za oknem robiło się ciemno. Nagle wszystkie światła rozbłysły i się zapaliły.
-Mamy światło.-zauważył Harry.
-I nie wyłączaj go.-mruknął Mike.
-Ok, ok.-podniósł ręce do góry.
-Mam stracha.-przyznałam się.
-Nie bój się Sami. Najgorsze już za nami.-pocieszył mnie Mike.
"Mam nadzieję"-pomyślałam.
Zaczynałam czuć się jak w tym horrorze. Dom w głębi lasu. Albo jak w Mamie. Tylko że na końcu Mamy chciało mi się płakać. Na serio fajny film.
-Co robimy?-zapytał Harry.
-Ja...zaraz wrócę.-wstałam. Poczułam jak robi mi się bardzo gorąco.
Poszłam do łazienki. Zamknęłam drzwi i starałam się ochłonąć przed lustrem. Stopniowo robiło mi się coraz chłodniej. A później chłód, przerodził się w zimno.
Oparłam dłonie o ścianę i spojrzałam do lustra. Odskoczyłam od niego. Widniał tam czerwony napis "Zaczynamy grę". Spojrzałam jeszcze raz do lustra. W uchylonych drzwiach stała postać.
-Gracie?-ten sam głos co przedtem.
Lustro natychmiast roztrzaskało się na kawałki a ja zakryłam twarz dłońmi. Czułam jak wali mi serce. Po chwili usłyszałam Harry'ego.
-Samara? Co jest?-chyba stał przede mną.
Otworzyłam oczy. Tak. Na wprost mnie stał Harry.
-Znowu to widziałam.-powiedziałam drżącym głosem.
Usiadłam w salonie. Tego było zbyt wiele jak na jeden dzień. Boję się, że to dopiero początek.
-Co się w ogóle stało?-zapytał Mike.
-Byłam w łazience przed lustrem.-zaczęłam opowiadać. Nadal czułam dreszcze.-Kiedy podniosłam głowę, zobaczyłam czerwony napis 'zaczynamy grę'. Później w drzwiach stało to samo coś co mnie trzymało za rękę. Było w białej sukience do kostek. Blada skóra. Nie widziałam twarzy.-przerwałam.
-Co dalej?-zapytał Harry.
-Zapytało.-popatrzyłam na nich.-Zapytało czy gramy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz