Podeszłam do biurka. Przyjrzałam się zdjęciom. To były zdjęcia tego domu. Z zewnątrz i od środka. Ktoś je wydrukował. Obok była kartka z wiadomością. To był chyba mail.
"Siema co myślisz o tej? Chyba tam jeszcze nie byliśmy. Może być ciekawie. Weźcie latarki musimy to ogarnąć od środka. Mam nadzieję że Alex nie zapomni swojej tak jak ostatnio ^^"
Obok był wycinek ze starej gazety zatytułowany "Tajemnicze zaginięcie nastolatki. Wymysł przyjaciół, czy prawda?"
"Grupka przyjaciół wybrała się pewnego razu do lasu. Ich celem był podburzony budynek zza czasów drugiej wojny światowej, w którym przechowywano niezrównoważonych psychicznie ludzi. Dziewczyna która była z nimi prawdopodobnie zaginęła w lesie, ale przyjaciele utrzymują się przy innej wersji. Ponoć łomem otworzyli klapę w łazience i wybrali się tam zostawiając jednego na czatach. Dziewczyna została sama w podziemiach bo reszta musiała wrócić po nastolatka na górze. Nagle usłyszeli przeraźliwy krzyk i uciekli stamtąd. Nastolatka została w domu. Niestety nie są to potwierdzone informacje. Kiedy policja wybrała się na miejsce wypadku, oświadczyli, że klapa jest zamknięta za mocną kłódkę, której nie da się otworzyć zwykłym łomem. Zamknęli sprawę. Dziewczyna do tego momentu nie wróciła do domu."
Do artykułu były dołączone zdjęcia. Klapy, domu i grupki przyjaciół. W czerwonym kółku była postać zaginionej dziewczyny.
-To chyba ta Alex.-mruknęłam i spojrzałam na inne kartki.
Znalazłam jeszcze jeden wydrukowany mail.
"Wróćcie ze mną po nią! Ja wiem że coś się jej stało. Nie możemy jej tak zostawić."
"Powaliło cię? Nigdy tam nie wrócę. Nawet za cenę życia Alex. Na prawdę się wystraszyłem."
"Fajny z ciebie przyjaciel. Myślałem że stanowiliśmy grupę ale jednak się pomyliłem."
"To nie tak. Ja się po prostu boję."
"Jeśli ty mi nie pomożesz to pójdę sam. Nie zostawię jej."
"A jeśli wrócisz z niczym? Albo w ogóle nie wrócisz?"
"Przynajmniej będę wiedział co się stało i będę miał czyste sumienie."
Kimkolwiek był rozmówca który nie chciał iść - nie odpisał. Kolejna kartka.
"Nigdy tam nie wrócę!"
"Co się stało?"
"Poszedłem tam i kiedy już byłem pod drzwiami dostałem SMS. Nigdy nie zgadniesz od kogo."
"Od tej Anki?"
"To nie jest śmieszne. Od Alex."
Reszta była oderwana. Nie mogłam niczego więcej odczytać. Dziwna historia. Wszystko to wydarzyło się w 2005. Niesamowite.
Z zamyśleń wyrwało mnie ciche skrzypnięcie drzwi. Spojrzałam na nie. Z każdą chwilą były coraz bardziej otwarte aż otworzyły się całkowicie.
-Przeciąg.-mruknęłam.-Tak...?
Podeszłam do drzwi i je zamknęłam. Wróciłam do biurka by popatrzeć na resztę kartek. I nagle coś mi się przypomniało.
-Latarka. Przecież zgubiła ją Alex. A ja wczoraj...
Wyszłam z pokoju i rozejrzałam sie po domu. Było jeszcze zimniej. Wszystko wyglądało jednak o wiele lepiej niż w nocy. Stanęłam w miejscu gdzie kończyła się podłoga. Zaczęłam wzrokiem przeszukiwać pozostałości schodów. Gdzieś tu powinna być...Nie ma jej. Tak jakby wyparowała. Może Hike albo Marry ją wzięli?
Wróciłam do pokoju gdzie spali chłopaki. Poczułam że jestem głodna. Musimy szybko dostać sie do miasta, albo padnę.
-Co teraz?-zapytałam, samą siebie. Tak, znowu zaczynam. Nieważne.
*kilka godzin później*
Praktycznie usypiałam. Moim celem było czekanie aż te debile się obudzą i postanowić wspólnie co dalej. Niestety, trochę musiałam poczekać. Nagle jeden z nich się poruszył. Był to Harry, o dziwo prawie równocześnie wstał Mike.
-No nareszcie.-przywitałam ich 'wesoło'-O mało z głodu nie umarłam.
-Właśnie mi przypomniałaś o czymś o czym nie powinienem sobie przypominać.-westchnął Harry.
-Trzeba skombinować żarcie.-zauważył Mike.
-Sam na to wpadłeś?-mruknęłam.
-No.-uśmiechnął się.
-Ej, grupa.-Harry stał przy oknie.-Mam żarcie.
Podeszłam do okna. Zobaczyłam tam małego, wesoło kicającego zajączka.
-Nie! Chyba nie masz zamiaru go jeść! Ja i tak bym nic nie ruszyła. Nie jem mięsa. W ogóle jak ty chcesz na niego zapolować geniuszu?-skrzyżowałam ramiona.
-Nie jestem aż takim skończonym debilem.-pokręcił głową Harry.-Patrz wyżej.
Spojrzałam ponownie. Obok zajączka który zaczął biec w głąb lasu rosło drzewo. Duże i rozłożyste. To jabłoń.
-Łuu. Są jabłka jest impreza.-podniósł ręce do góry Mike.-Chodźcie bo padam z głodu.
Ej jakie to fajne ^^ Tylko czemu ja muszę być taki głupi tutaj? XD PISZ TO DALEJ
OdpowiedzUsuńhaha ja tylko Cię opisywałam xD będę pisała, jak mnie nie będziesz poganiał ^^
Usuń